
Miasto dla mieszkańców. Owca i Zandberg zapowiadają walkę z patologiami w Krakowie
Podczas wiecu na pl. Studzińskiego w Krakowie, który zgromadził tłumy mieszkańców i wypełnił plac pod Wawelem, Adrian Zandberg i Aleksandra Owca, współprzewodniczący Razem, podkreślali potrzebę budowy uczciwego samorządu, działającego dla mieszkańców, a nie dla osób z właściwą legitymacją partyjną.
Adrian Zandberg mówił o aroganckiej władzy, która podniosła mieszkańcom ceny biletów, a sobie rozdawała publiczne pieniądze na dziwne umowy.
W Krakowie był arogancki prezydent i władza, która ludziom podniosła ceny biletów, a sami sobie rozdawali grube publiczne pieniądze na różne dziwne umowy. Na koniec, kiedy mieli wytłumaczyć się przed ludźmi na Radzie Miasta, to Nowa Lewica i Koalicja Obywatelska zrywają kworum. Powiedzieli tym mieszkańcom Krakowa wprost: nie będziemy się tłumaczyć, bo jesteśmy władzą.

Aleksandra Owca odniosła się do afery w Szpitalu Południowym w Warszawie.
Ta sprawa poruszyła wszystkich, bo szpitale to nie są instytucje do przesuwania papierków z miejsca na miejsce i biurokratyczne czarne dziury, tylko ważą się kwestie życia i śmierci. To, że ktoś zostanie przyjęty do saloniku VIP, wprost oznacza, że ktoś inny będzie czekał dłużej na SOR dla zwykłych ludzi.
Aleksandra Owca złożyła też deklarację dotyczącą zatrudnienia lekarzy w krakowskich szpitalach.
Lekarze nie mogą być na fikcyjnych kontraktach, tylko na normalnych umowach o pracę. Gdy będzie to ode mnie zależne, nie będzie żadnego przyśpieszania dla partyjnych kolegów, bo szpitale mają być dla pacjentów, nie dla układzików.

Kandydatka Razem na prezydentkę Krakowa zwróciła też uwagę na poważny problem na rynku pracy.
Kraków powoli staje się polską stolicą zwolnień grupowych. Tylko w tym tygodniu jedna korporacja zwolniła 128 osób. Młodzi ludzie rozsyłają setki CV i – jeśli mają szczęście – otrzymują 1-2 oferty, a w tym samym czasie partyjni nominaci otrzymują fikcyjne fuchy.
Owca odniosła się w ten sposób do kwestii obsadzania politykami rad nadzorczych w spółkach samorządowych.
Nasze rozwiązanie jest banalnie proste: zlikwidujmy fikcyjne rady nadzorcze. Potrzebujemy profesjonalnego nadzoru właścicielskiego, a nie rady nadzorczej z wymyślonymi zadaniami. Kiedy będzie to ode mnie zależało, zasiadający dziś w radach nadzorczych w miejskich spółkach w Krakowie będą musieli sobie poszukać pracy na wolnym rynku.

